Zrealizowanie kolejnego marzenia

Udział w półmaratonie i jego ukończenie znajdował się na liście moich marzeń. Zrealizowałem je 26 października 2019 roku biorąc udział w 6. PKO Półmaratonie Gliwickim. Pogoda i siły dopisały. Miałem bardzo optymistyczne nastawienie. Bałem się jedynie kontuzji, która jako jedyna mogła mnie wyeliminować. Nie byłem dobrze przygotowany do startu, więc jakiś uraz był dość prawdopodobny. Miałem jednak nadzieję, że ukończę bieg, bo to był mój pierwszy półmaraton. Rok wcześniej planowałem wziąć udział w takim 21 km biegu, lecz ostatecznie zrezygnowałem. Nie był to jeszcze mój czas. Postanowiłem trenować dalej. Zdecydowałam się na ten bieg. Założyłem, że w Gliwicach nie będę ostatni. To był drugi cel, zaraz po ukończeniu biegu. I nie nastawiałem się na konkretny czas. Chciałem zejść poniżej 2 godzin i 45 minut. Dopiąłem swego. Nie byłem też ostatni, bo za mną przybiegło jeszcze wiele osób. Byłem z siebie i tak naprawdę wciąż jestem z siebie dumny.

Trasa 6. PKO Półmaratonu Gliwickiego biegła twardą nawierzchnią przez centrum Gliwic. Biegło się bardzo przymnie, a czas uzyskany bardzo, bardzo mnie satysfakcjonował.

Ten bieg rozbudził mój apetyt i postanowiłem od razu zapisać się na kolejny półmaraton w tym roku, co też uczyniłem. Kilka dni po pierwszym maratonie zapisałem się i opłaciłem udział w następnym. Akurat jeden z ciekawszych biegów odbyć się miał 17 listopada 2019 roku w moim mieście, czyli dziś.

Dziś udało mi się przebiec mój drugi półmaraton. Nie byłem ostatni, co mnie ucieszyło. Mam kolejny medal. Biegło mi się jednak o wiele trudniej. Nawierzchnia była zmienna. Część trasy prowadziła przez leśne drogi. W mojej ocenie przez to biegło się nieco trudniej niż w Gliwicach. Poza tym od poprzedniego półmaratonu nie ćwiczyłem. Nie przebiegłem nawet kilku metrów. To był błąd. Przed kolejnymi startami na pewno go nie powtórzę. Do tego problemy osobiste oraz kłopoty ze snem oraz złe odżywianie nie były moimi sprzymierzeńcami. Już po 3 km miałem lekko dosyć i czułem, że walka będzie toczyć się do końca. Przeczucie mnie nie zawiodło. Znam swój organizm i wiem kiedy mam potencjał, a kiedy jest go za mało. Dziś zdecydowanie go zabrakło.

Bieganie ma dla mnie jeszcze inne wymiary. Ten rodzaj sportu poprawia moją kondycję, wytrzymałość i zdrowie. Uprawianie biegów i pokonywanie kolejnych dystansów, innych uczestników rywalizacji, a zwłaszcza samego siebie hartuje mnie i napawa ogromna wiarą w sukces, nie tylko sportowy, ale i życiu codziennym. Nawet, gdy jest się słabo przygotowanym, czuje się pewną słabość, niepewność albo warunki są nieodpowiednie, da się przebiec. Dobiec do mety i zrealizować to, co się założyło. Udaje się pokonać samego siebie. To jest cudowne uczucie. W życiu jest podobnie. Walczysz do końca. WYGRYWASZ. Tylko zwycięscy dobiegają do mety, realizują założenia.

W najbliższym czasie, w życiu osobistym, czeka mnie kilka istotnych i trudnych spraw do załatwienia. Bieganie jest dla mnie pewną analogią. Dzięki pokonywaniu kolejnych wyzwań i słabości, wierzę, iż pokonam i te osobiste. Półmaratony ukończone. A w życiu? Nic i nikt mnie nie rozjedzie. Zwyciężę. Nawet jeśli nie będzie to zwycięstwo spektakularne.

Każdy z nas ma dziedzinę mocy, w której jest dobry bądź bardzo dobry. Warto ją wzmacniać i cenić, bo pomaga nam pokonywać trudności w innych obszarach. To moje zdanie.

Marzenie dotyczące półmaratonu zrealizowane. Mega sprawa.

Samych zwycięstw!

2 Comments

  1. Maciek pisze:

    Szymonie! Widzę, że krok po korku realizujesz swoje cele i marzenia, a bieganie dodaje Ci skrzydeł. Treningi budują wewnętrzne wartości, wzmacniają, uczą szacunku, wiary we własne możliwości i cierpliwości, a to klucz do sukcesu. Super, że miałeś odwagę zacząć. Nie musisz być wielki aby zacząć, ale Jesteś Wielki bo zacząłeś! Trudno pokonać osobę, które nigdy się nie poddaje i ma motywację żeby wygrać. W chwilach spadku formy, kiedy nogi nie będą już chciały biec, biegnij swoim sercem. I pamiętaj, że nie ważne, który jesteś na mecie, bo i tak jesteś lepszy od tych, którzy siedzą w domu. Wiem ,że bieganie to stan umysłu, który mówi, że wszystko jest możliwe i daje wolność. Biegnij, krok za krokiem, nawet w kryzysowych momentach, zawsze idź do przodu. Porażki traktuj jak szansę, aby spróbować raz jeszcze, tylko mądrzej, bo sukces to przechodzenie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu. Jeszcze nie jesteś u celu, ale na pewno dzisiaj jesteś tego bliższy niż wczoraj. Jesteś reżyserem własnej przyszłości! Tak trzymaj!

  2. Krzysztof pisze:

    Super ten Twój blog. Nie tylko o DDA ale i o życiu. Biegam w maratonach od lat. Mamy więc takie same upodobania. Zapraszam na Mazury na treningi. Trzymam kciuki za Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *