Nazywam się Szymon Dobik. Jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholika (DDA) i jednocześnie Dorosłym Dzieckiem z Rodziny Dysfunkcyjnej (DDD).

Postawa rodziców przyczyniła się do słabego przygotowania mnie do ról społecznych.

Mój tata nadużywał alkoholu, a po nim często bywał agresywny. Bił wielokrotnie mnie, moich braci i moją mamę. Przy tym raczej nie interesował się nami. Nie miał właściwej postawy rodzicielskiej, a chyba jakiekolwiek metody wychowawcze były mu obce. Z czasem zaczął „uciekać” od nas, bo sobie z tym nie radził. Bywał też dobry. Miał dwa oblicza.

Mama nie piła alkoholu. Jest świetną i kochającą matką. Niemniej bezradność w obliczu alkoholizmu ojca i jego agresji, a także prawdopodobnie wyrzuty sumienia wyzwoliły w niej nadmierną opiekuńczość wobec mnie i dwójki braci.

To wszystko odcisnęło na mnie piętno. I od czasu do czasu daje znać. Czasem tak mocno, że aż słychać i widać jak boli…

Ostatnie dwa lata doprowadziły mnie niemal do emocjonalnego dna.

Prawie w ogóle nie piję alkoholu. Jestem wrogiem papierosów. Nie popełniam przestępstw. Nie biję dzieci. Prowadzę raczej spokojne życie. Od czasu do czasu robię jednak dość dziwne rzeczy. Irracjonalne. Dotyczy to głównie relacji międzyludzkich. Sfery psychicznej. To odbija się negatywnie na mnie, na rodzinie, najbliższych mi osobach i znajomych. Zaczęło mi to przeszkadzać więc postanowiłem to wszystko zmienić. Szukałem możliwości samorozwoju poprzez czytanie książek i  udział w różnych szkoleniach. Rozpocząłem poszukiwania przyczyn swoich niepowodzeń i przez zwykły przypadek odkryłem źródło problemu.

O tym, że jestem DDD/DDA dowiedziałam się w lipcu lub w sierpniu 2018 roku. Miałem wtedy niespełna 42 lata. Wcześniej nie wiedziałem o tych syndromach. Wypierałem skutecznie problemy. Odrzucałem myśl, że pierwsze lata życia człowieka mają ogromy wpływ na dalszy jego rozwój. Dzieciństwo dosłownie wyidealizowałem. Obecnie jestem w terapii DDA.

Odkąd to sobie uświadomiłem i przyznałem się do tych syndromów jest mi lżej, zaczynam lepiej kontrolować swoje emocje i postępowanie. Wiem jak wiele pracy jest jeszcze przede mną, by z tymi naleciałościami się uporać. Nie jest łatwo i nie będzie.

Pracuję na etacie, lecz marzy mi się własna firma. Ukończyłem politologię i podyplomowo coaching.

Mam dwójkę cudownych dzieci, które są największym skarbem w moim życiu. Dla nich zrobię prawie wszystko.  Jestem w trakcie procesu rozwodowego. Chciałbym go już mieć za sobą. O ile „dziedzictwo bycia” DDA i DDD  jest dla mnie czymś najsmutniejszym, bo na pewno jest utrudnieniem w życiu osobistym, rodzinnym czy zawodowym, o tyle żona jest największym rozczarowaniem mojego życia. A ja pewnie jej, ale to jedynie domysł. Mam świadomość, że nie byłem kryształowy i na pewno wyciągnę z tego odpowiednie wnioski.  Rozwód będzie miał w najbliższym czasie ogromy wpływ na teksty tego bloga i moje osobiste życie. Determinuje wiele zmian.  Wierzę, że to co najlepsze jest dopiero przede mną.

Mam liczne zainteresowania. Lubię oglądać filmy, lecz interesuje mnie także ich realizacja. Kolejne hobby to fotografia oraz internet. Uwielbiam czytać. Pociąga mnie też psychologia, języki obce, historia – zwłaszcza okres II wojny światowej. Odkrywam się od kilku lat kulinarnie.

Uprawiam sport, a raczej staram się. Moje ulubione dyscypliny to piłka nożna, jazda na rowerze i rolkach. Biegam. Chciałem przebiec półmaraton i udało się to 26 września 2019 roku, a kiedyś planuję choć raz zaliczyć maraton (w 2021/2022). I bardzo chcę nauczyć się jeździć na nartach.

Lubię pisać. Pisanie bloga sprawia mi ogromną satysfakcję.

Dziś, mając 43 lata, trudno opisać wszystko w wielkim skrócie. Doświadczeniami i przeżyciami z własnego życia zamierzam dzielić się na łamach tego bloga i podcastu. Zamierzam napisać książkę o sobie, a dokładniej o moim DDA/DDD i wydać ją w sierpniu 2020 roku. Jeśli chcesz poznać problematykę tych syndromów to masz ku temu sposobność.