Samotność w związku

Samotności w związku (a w moim przypadku w małżeństwie) poświęciłem wiele godzin przemyśleń. Dotykałem jej wielokrotnie, czasem całymi dniami. Miesiącami raczej nie. To byłoby ogromne nadużycie. Jest to dla mnie niesamowicie enigmatyczne zjawisko. Zastanawiałem się jak to możliwe? Jesteś z kimś,  by tej samotności nie odczuwać. Minimalizować ją. A towarzyszyła mi wielokrotnie. Czułem się bardziej samotny przy żonie niż z samym sobą. Głównie  w ostatnich kilku latach. Przykre. Smutne. I na wskroś prawdziwe.  Nie chcę przerysowywać tematu, demonizować go. I mając to na uwadze, postaram się do niego podejść w pełni obiektywnie. Chcę wyłącznie zwrócić uwagę na to zjawisko. Nie chodzi mi o atak na małżeństwo, konkretnego małżonka czy partnerkę/partnera.

Ważne wydaje się postrzeganie samej miłości. Przede wszystkim musimy dać sobie przyzwolenie na miłość, która nie oznacza wcale słabości i utraty autonomii. A u mnie ona tak się jawiła. Zwłaszcza była synonimem utraty pewnej autonomii. I robiłem to dobrowolnie. Chciałem, by moja połówka miała ze mnie pożytek. Ale  im więcej z niej rezygnowałem, tym odczuwałem odwrotny skutek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *